piątek, 27 grudnia 2013

Prolog


Kate zaczęła szukać miejscowości, w której mogłaby zatrzymać się na wyjeździe z przyjaciółmi. Siedziała sama w czwartkowy wieczór przeglądając strony internetowe na swoim Macbooku. Całe niewielkie mieszkanie, które dzieliła z Jade było ciemne, jedynie rozjaśnione od ekranu komputera i niewielkiej lampce w salonie.
Jade była jeszcze na zakupach. Musiała kupić najpotrzebniejsze rzeczy na najbliższe dwa tygodnie. Jako, że były studentkami, które pracują wieczorami, nie miały czasu na zakupy. Robiły je jak najrzadziej.
            W skrzynce pocztowej Kate pojawiła się nowa wiadomość, którą dziewczyna od razu przeczytała.

Od: Evan
Do: Kate
Hej młoda. Znalazłem, chyba nawet dobry, namiar na pole z domkami letniskowymi. Ośrodek jest położony nie całą, nie dam sobie uciąć głowy, godzinę od Chicago. Zawsze możemy zabalować. ;) No więc, pole nosi nazwę „4000 stóp nad ziemią”. Wiem, dziwna nazwa. Podobno nie jest drogo. Spytaj się o zdanie, oczywiście naszej, wybrednej księżniczki, Jade. Nie chce wysłuchiwać później jej narzekania. Mam czas od 11 lipca do… ty wybierz datę. Mam wolne do końca wakacji. Tata odpuścił, na razie, szkolenie mnie na dyrektora firmy, mogę teraz spokojnie imprezować. Więc… tak jak mówiłem, idę na imprezę.
            PS: Pozdrów księżniczkę. :P
Evan.

            Kate przeczytała wiadomość,  a na jej twarzy pojawił się mały uśmiech. Lubiła Evana, traktowała go jak brata, nigdy nie pomyślała, żeby mogła być coś więcej między nimi. On także sobie tego nie wyobrażał. Byli po prostu przyjaciółmi.

Od: Kate
Do: Evan
            Dzięki za adres, stary. Miłego imprezowania, ale pamiętaj na razie nie potrzebujemy małego Lantera. Czuję się bardzo dziwnie ci to mówiąc…
Kate.
            Dziewczyna szybko wpisała w wyszukiwarkę adres ośrodka. Od razu wyskoczyła jej strona główna. Po dłuższym zastanowieniu, obejrzeniu zdjęć i czytaniu recenzji, Kate, podjęła decyzję.
            - Jedziemy do „4000 stóp nad ziemią” – Wyszeptała cicho sama do siebie.

3 komentarze: